UFC

Zemsta za odrzucenie walki? „Bardzo mnie to irytuje” – Mateusz Rębecki otrzymał informację, że matchmakerzy UFC „nie mają na niego pomysłu”

Wygląda na to, że Mateusz Rębecki popadł w niełaski matchmakerów UFC za odrzucenie walki na lutowej gali UFC Fight Night w Rijadzie.

Gdy na początku marca wylatywał na Florydę, aby na matach American Top Team szlifować formę przed kolejną walką, Mateusz Rębecki liczył na rychły powrót w progi oktagonu. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Minął miesiąc, a Reabeasti nadal czeka na propozycję pojedynku.

O swoim położeniu polski zawodnik opowiedział w najnowszym wywiadzie, jakiego udzielił Pawłowi Wyrobkowi z Polsat Sport.

– Czekam na walkę – powiedział. – Na razie coś cicho, coś nie chcą mi dać. Ale tutaj kolega obok Mateusz – jest dosłownie za ścianą – ma podobną sytuację. Tak że sobie trenujemy i jesteśmy w gotowości.

– Jest to dla mnie irytujące, przeszkadza mi to – przyznał. – Osobiście wygodnie mi jest nie bić się, w sensie, że nie przepadam za ciężkimi przygotowaniami – ale wiem, że one są potrzebne.

– Jestem w najlepszym wieku, żeby się bić, więc tak naprawdę chcę się stosunkowo często bić, przynajmniej trzy razy w roku. Przez to, że mam taką przerwę teraz, i jeszcze nie wiadomo ile będą musiał czekać, to mnie to bardzo irytuje.

– Troszeczkę mam takie wrażenie z tyłu głowy, że mi ucieka czas. I to jest dla mnie bardzo istotne. Jestem w dobrej formie, chciałbym to wykorzystać, wstrzelić się.

– No ale z drugiej strony, może tak miało być, może potrzebuję więcej czasu, aby przygotować się do kolejnej walki.

W akcji Mateusz Rębecki nie był widziany od październikowej gali UFC 308 w Abu Zabi, gdzie po fantastycznym boju – nagrodzonym zresztą $50-tysiecznym bonusem – pokonał faworyzowanego wtedy Myktybeka Orolbaia.

– Szczerze powiedziawszy, przylatując tutaj, już myślałem, że na dniach dostanę walkę – przyznał. – Niestety, okazuje się, że nie mają pomysłu na mnie. Tak mi mówią, w cudzysłowie, ale podejrzewam, że po prostu na luty nie byłem gotowy, to oni po złości może zrobili. Ciężko powiedzieć.

Rebeasti potwierdził, że miał propozycję walki na galę UFC Fight Night, która odbyła się 1 lutego w Rijadzie. Otrzymał ją na około cztery tygodnie przed wydarzeniem. Nie pamiętam co prawda nazwiska przeciwnika, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że chodziło wtedy o Faresa Ziama.

– Miałem jakiegoś przeciwnika, powiedziałem, że mi pasuje, tylko dajcie troszeczkę więcej czasu, bo byłem akurat po chorobie – powiedział. – Żyjemy w takim klimacie, że człowiek ciągle choruje.

– I teraz niestety muszę czekać. Jestem po prostu na końcu kolejki. Muszę się grzecznie ustawić i tyle.

Mateusz nie wie, jak długo zostanie jeszcze na Florydzie. Nie wyklucza, że jeśli sprawa kolejnej walki będzie się przeciągać, powróci do Polski. W idealnym scenariuszu do akcji chciałby powrócić za trzy tygodnie.

– Wjeżdżam i rozjeżdżam – powiedział. – 26 kwietnia i wszystko powyżej. Sztos.

Legitymujący się bilansem 4-1 w oktagonie Polak nie ma na oku żadnego konkretnego przeciwnika. Jak przyznał, nie śledzi uważnie dywizji, nie ogląda walk, zna niewielu zawodników. Nie sądzi, aby otrzymał teraz kogoś z Top 15 – za wcześnie na to.

– Nie chcę zostać odebrany jako ignorant – zastrzegł. – Że jestem w tej kategorii, że nikogo nie znam, że się tym nie interesuję, ale naprawdę po prostu jeśli mi coś nie sprawia przyjemności, to też nie będę tego robił na siłę.

– Jestem tutaj w tych dormsach. Chłopaki oglądają tutaj walki z różnych organizacji. Jest taka sytuacja, że jest sobota, 1 w nocy (…), oni oglądają, a ja sobie idę do toalety, wracam i się tak dziwnie czuję, że nie jestem tak zafiksowany jak oni. No ale taka jest moja natura, też tego nie przeskoczę, nie będę tego robił na siłę. Oczywiście znajomych ogląda, niektóre walki, które mnie interesują, też.

Chińczyk stwierdził, że absolutnie winy za swoje położenie nie zrzuca na swoją grupę menadżerską FRM. Zdaje sobie bowiem sprawę, że decydujący głos należy do matchmakerów i trudno jest wpłynąć na ich decyzje.

– Oni próbują, co tydzień poruszają mój temat – powiedział o menadżerze. – Tłumaczenie Seana Shelby’ego jest takie, że nie ma pomysłu na mnie. I tyle. Trzeba więc czekać. Podejrzewam, że to jest jakby ciągłość tego, że nie wziąłem walki na 1 lutego, aczkolwiek nie jestem też tego pewny.

– I z drugiej strony, będę wiedział teraz, jak podejść do tego – że jednak muszę się troszeczkę bardziej przygotować i być gotowy na to, że potrafią dać ci walkę na trzy tygodnie do przodu – bo wcześniej byłem przyzwyczajony, że chcę wziąć walki i dają mi dwa miesiące.

Poniżej analiza 30 potencjalnych rywali na kolejną walkę dla Mateusza Gamrota z wyborem tego najbardziej prawdopodobnego.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – DO 100 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 3

Dodaj komentarz

Back to top button