UFC

UFC Vegas: Emmett vs. Murphy – wyniki i relacja na żywo

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC Fight Night: Emmett vs. Murphy, która odbyła się w Las Vegas.

W walce wieczoru Lerone Murphy (16-0-1) po taktycznym boju wypunktował Josha Emmetta (19-5). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.


W co-main evencie gali Pat Sabatini (20-5) sponiewierał na pełnym dystansie faworyzowanego Joandersona Brito (17-5-1). Pełna relacja z walki – tutaj.


Pierwsza runda walki Cortaviousa Romiousa (9-3) z debiutującym w oktagonie Chang Ho Lee (10-1), toczona niemal wyłącznie w parterze, należała do tego ostatniego. Koreańczyk lepiej odnajdował się w kotłach zapaśniczych, sporo czasu spędzając na górze – a tam solidnie porozbijał Romiousa, zagrażając mu też duszeniami.

W rundzie drugiej Romious nadal bezsensownie wdawał się z walkę na chwyty z Lee, tracąc w konsekwencji dogodne pozycje. W końcu Koreańczyk przedarł się do dosiadu, skąd zdecydowanie niedomagający technicznie choć charakterny Amerykanin nie był w stanie się wydostać, inkasując kanonadę uderzeń. Widząc bezradność obijanego Romiousa, sędzia przerwał walkę.


W starciu zaprawionych w bojach weteranów Brad Tavares (21-10) pewnie pokonał Geralda Meerschaerta (37-19). Pełna relacja z walki – tutaj.


Debiutujący Luis Gurule (10-1) w pierwszej rundzie walki z Ode Osbournem (13-8) prezentował się lepiej. O ile we fragmentach stójkowych Jamajczyk był nieco skuteczniejszy, górując nad Amerykaninem szybkościowo – choć ten odgryzał się kopnięciami – to gdy Gurule przeniósł walkę do parteru efektownym rzutem, Osbourne wyraźnie odstawał. Gurule kontrolował go i okolicznościowo obijał przez dwie minuty.

W drugiej odsłonie wszystko jednak się zmieniło. Osbourne powstrzymał zapaśniczo-parterowe zapędy Gurule, coraz częściej dosięgając rywala ciosami. Robił świetny użytek ze swoich przewag szybkości i zasięgu ramion. W końcu ściął Gurule soczystym lewym krzyżowym, gdy ten próbował kopnięcia. Gurule runął na deski, co widząc, Jamajczyk zaprzestał ofensywy – ale jako że sędzia walki nie przerwał, to Osbourne doskoczył do próbującego ratować się obaleniem przeciwnika, dobijając go serią uderzeń.

Ode Osbourne najprawdopodobniej ratuje się w ten sposób przed zwolnieniem, bo poprzednie trzy walki skończył na tarczy.


Torrez Finney (11-0) od początku walki z Robertem Valentinem (10-5) szukał obaleń, kilka prób finalizując – ale Szwajcar nie dawał się ustabilizować, wracając na nogi. W połowie rundy Finney w końcu ułożył Szwajcara na plecach na dłużej, ale żadnej ofensywy nie wyprowadził. Szwajcar wrócił z czasem na nogi, choć nie był w stanie wyrwać się z klinczerskich objęć Finneya. Valentin trafiał krótkimi łokciami, ale pozostawał przyszpilony do ogrodzenia. W końcówce Amerykanin ponownie przewrócił Szwajcara, próbując krótkich uderzeń z góry.

W drugiej rundzie również żadnych fajerwerków nie odnotowano. Finney szybko przewrócił Valentina, trzymając go przez kilka minut w swoich objęciach, czy to w parterze, czy w klinczu przy siatce. Ofensywy ze strony Amerykanina było jednak jak na lekarstwo. Skupiał się on niemal wyłącznie na kontroli, niezdolny do wypracowania sobie okazji do rozpuszczenia rąk. W pewnym momencie nawet niezdanie spadł zza pleców Szwajcara.

W ostatniej odsłonie dramatycznie jednopłaszczyznowy Finney tylko trzymał Valentina na siatce, niezdolny do finalizowania obaleń. Szwajcar nie potrafił natomiast wydostać się z jego objęć, traktując Amerykanina krótkimi ciosami.

Sędziowie wskazali niejednogłośnie w stosunku 2 x 29-28, 27-30 na Torreza Finneya.


Rhys McKee (14-6-1) i Daniel Frunza (9-3) dali krótką – jednorundową – ale szaloną walkę. Irlandczyk trzykrotnie posłał na deski debiutującego w oktagonie i zdecydowanie niewyróżniającego się odpornością szczęki Rumuna, ale ten pozostał w grze. Ba! Był w stanie wielokrotnie odgryźć się McKee kontrami bokserskimi, które w jego wykonaniu wyglądał całkiem nieźle. Nadal jednak inkasował sporo uderzeń, szczególnie gdy McKee rozpuszczał kombinacje.

Pomimo iż w końcówce rundy Frunza udowodnił, że nigdzie się nie wybiera, dosięgając rywala kolejnymi ciosami, to do rundy drugiej dopuszczone nie został. Nie tyle z powodu okrutnie opuchniętego oka, przez które jeszcze coś widział, ale z uwagi na rozerwaną górną wargę, przywodzącą na myśl Robbiego Lawlera z rewanżu z Rorym MacDonaldem.

Dla Rhysa McKee była to pierwsza wygrana w oktagonie UFC, gdzie jego bilans wynosi teraz 1-4.


Pierwsza runda walki Victora Henry’ego (25-7) z Pedro Falcao (16-5) należała zdecydowanie do Amerykanina, który powstrzymał zapaśnicze zapędy Brazylijczyka, rozdając karty w stójce, gdzie nawet zafundował rywalowi knockdown. Henry popisał się kilkoma ładnymi kontrami prawym krzyżowym po przepuszczeniu ciosów rywala. Dłuższymi fragmentami Amerykanin okopywał też nogi leżącego na plecach Falcao.

W drugiej odsłonie walka się wyrównała. Falcao zaliczył trzy obalenia, choć w kotłach Henry kapitalnie wracał na nogi. Brazylijczyk dobrze rąbał lowkingami, podczas gdy w szermierce na pięści to Amerykanin był skuteczniejszy. Wydawało się, że Henry zachowuje nieco więcej sił.

Trzecia runda należała do Henry’ego. Amerykanin powstrzymywał dobrze zapaśnicze zapędy Falcao, przeważając w stójce – szczególnie pod kątem prac ręcznych. Chętnie kończył kombinacje mocnym prawym lub też kontrował prawym krosem. Zachował też więcej paliwa w baku niż nieustannie nurkujący mu do nóg, mocno zmęczony Brazylijczyk.

Sędziowie wskazali jednogłośnie na Victora Henry’ego w stosunku 3 x 29-28. Jego bilans w oktagonie UFC wynosi teraz 4-2.


Nie sprzedał tanio skóry debiutujący w oktagonie UFC, wchodzący na zastępstwo w ostatniej chwili i przenoszący się do wagi ciężkiej Uran Satybaldiev (9-0) w starciu z Martinem Budayem (14-2) – choć ostatecznie skończył na tarczy.

Dwie pierwsze rundy padły łupem znacznie większego Słowaka, który był skuteczniejszy w stójce, gdzie posiadał sporą przewagę ogniową – pomimo iż charakterny Kirgiz starał się odgryzać kombinacjami. W rundzie trzeciej Satybaldiev w końcu jednak zdołał wstrząsnąć Budayem, ale nie był w stanie dobić rywala, unieruchomiony nie pierwszy raz w klinczu. W samej końcówce Słowak zdzielił Kirgiza ciosami.

Sędziowie wskazali jednogłośnie na Martina Budaya w stosunku 3 x 29-28. Dla Słowaka była to druga wygrana z rzędu. Jego bilans pod egidą UFC wynosi teraz 6-1 z pięcioma wiktoriami decyzjami sędziowskimi.


Wyniki UFC Vegas

Walka wieczoru

145 lb: Lerone Murphy (16-0-1) pok. Josha Emmetta (19-5) jednogłośną decyzją (2 x 48-47, 49-46)

Co-main event

145 lb: Pat Sabatini (20-5) pok. Joandersona Brito (17-5-1) jednogłośną decyzją (2 x 30-26, 30-27)

Karta główna

135 lb: Chang Ho Lee (11-1) pok. Cortaviousa Romiousa (9-4) przez TKO (GNP), R2, 3:48
185 lb: Brad Tavares (21-10) pok. Geralda Meerschaerta (37-19) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
125 lb: Ode Osbourne (13-8) pok. Luisa Gurule (10-1) przez TKO (lewy krzyżowy), R2, 1:54
185 lb: Torrez Finney (11-0) pok. Roberta Valentina (10-5) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 27-30)

Karta wstępna

125 lb: Dione Barbosa (8-3) pok. Dianę Belbitę (15-10) przez poddanie (trójkąt rękami), R1, 4:13
170 lb: Rhys McKee (14-6-1) pok. Daniela Frunzę (9-3) przez TKO (przerwanie lekarza), R1, 5:00
115 lb: Loma Lookboonmee (10-3) pok. Istelę Nunes (6-6) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
135 lb: Victor Henry (25-7) pok. Pedro Falcao (16-5) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
265 lb: Martin Buday (15-2) pok. Urana Satybaldieva (9-1) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
115 lb: Talita Alencar (6-1-1) pok. Vanessę Demopoulos (11-7) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 30-26)

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – DO 100 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button