Stipe Miocic chce lepszego kontraktu: „Dali pretendentowi więcej pieniędzy niż mnie, to niesłychane”
Stipe Miocic dołącza do grona zawodników, którzy narzekają na warunki finansowe w UFC, domagając się lepszego kontraktu przed wzięciem kolejnej walki.
Mistrz kategorii ciężkiej Stipe Miocic nie był widziany w oktagonie od września zeszłego roku i wygląda na to, że poczekamy jeszcze kilka miesięcy na jego powrót. Pierwotnie zapowiadał, że potrzebuje po prostu odpoczynku i czasu dla rodziny, ale w dzisiejszej edycji programu The MMA Hour ujawnił jeszcze jeden problem – biznesowe relacje z UFC. Chodzi o – tak, tak – pieniądze.
Amerykanin za pokonanie Alistaira Overeema na gali UFC 203 zainkasował $600 tys. (nie miał przewidzianego bonusu za zwycięstwo) oraz najprawdopodobniej procent ze sprzedaży PPV. Holender natomiast, który podchodził do walki w roli pretendenta, ostatecznie przegrywając, wzbogacił się o $800 tys. – a gdyby wygrał, jego konto zasiliłoby jeszcze dodatkowe $200 tys.
To okropne. Musi dojść do zmiany.
– powiedział o swoim obecnym kontrakcie z UFC Miocic.
Coś musi się zmienić. To niesprawiedliwe. Dali pretendentowi więcej pieniędzy. Mamy teraz po prostu bałagan.
Zapytany o podpisanie rzeczonego kontraktu, stwierdził z perspektywy czasu, że UFC zaproponowało mu niekorzystną umowę, którą parafował tylko dlatego, że chciał pokazać, że jest przyjacielem firmy.
Nie proszę o miliony dolarów ani nic takiego, ale zdecydowanie proszę o rekompensatę za zdobycie tytułu i jego obronę w moim rodzinnym mieście. A dodatkowo pretendent zarobił więcej ode mnie… To niesłychane, okropne.
34-latek zapowiedział, że jego kolejna obrona złota jest wstępnie planowana na maj, ale nie ukrywa, że chce najpierw dojść do porozumienie w sprawie nowego kontraktu. Ocenia, że nie będzie to jednak łatwe.
Wymyślają jakieś wymówki.
– stwierdził Miocic.
Mówią, że to przecież kontrakt, który podpisałem. Ale fakt, że pretendent zarobił w ostatniej walce więcej ode mnie, to jest po prostu potwarz.
Mam wrażenie, że jestem gównianie traktowany. Próbowałem zrobić, co należy, współpracować z nimi, ale nie dali mi świetnej umowy. To mój błąd, ale oni też wiedzieli, co robią, wykorzystując moją ugodowość jako słabość.
*****