Conor McGregor: „Są trzy sposoby na pokonanie człowieka”
Conor McGregor opowiada o swojej filozofii walki oraz poddaje ocenie swoje pierwsze starcie z Natem Diazem.
Nieodłącznym elementem pojedynków Conora McGregora są wojny słowne, jakie Irlandczyk rozpoczyna ze swoimi rywalami na dług przed tym, zanim zaczną wymieniać się uprzejmościami w oktagonie.
W ocenie wielu Notorious kompletnie namieszał w głowie Jose Aldo, który w pierwszych sekundach walki, jaką stoczyli na gali UFC 194, ruszył z ostrą szarżą, kończąc ubitym na deskach. Inna ofiara Irlandczyka Dustin Poirier sam przyznał, że w trakcie starcia z McGregorem rozsadzały go emocje, które negatywnie wpłynęły na jego występ.
Wojna słowna to jeden z elementów sztuki wojennej, więc w 100% się w to angażuję.
– powiedział McGregor w rozmowie z ESPN.
To część gry, cześć biznesu.
Ubijasz ich werbalnie, ubijasz ich mentalnie i w końcu ubijasz ich fizycznie. To trzy sposoby na pokonanie człowieka.
Przygotowując się do rewanżu z Natem Diazem, który odbędzie się 20 sierpnia na gali UFC 202, McGregor wspomniał pierwszą potyczkę, którą przegrał, odklepując duszenie zza pleców w drugiej rundzie.
Cały czas, cały czas się uczę. Uważam, że w ostatniej walce źle zarządzałem swoją wagą. Pracowałem ze swoim dietetykiem pod walkę o pas w 155 funtach. Byłem w dobrym miejscu. Dziewięć dni przed walką byłem w fenomenalnej formie i wtedy waga została zmieniona na 170 funtów i nagle jestem 10 funtów poniżej, więc myślę – nie potrzebuję tej diety, bo muszę nabrać wagi.
Więc to odstawiłem. Zrezygnowałem z tego. Zacząłem jeść dwa steki dzienni, dwa śniadania. Do tego kawa i jakieś cukierki, bo dlaczego nie. W tygodniu walki trenowałem 6-8 godzin dziennie. Miałem furę energii. Mogłem to robić cały dzień. Ale to się odbiło i kopnęło mnie w dupę. Moje ciało było w szoku. Przetrenowałem je i przesadziłem z wagą.