Yoel Romero: „Rozumiem, dlaczego ludzie się mnie lękają – i mają rację”
Roszczący sobie prawo do walki o pas Yoel Romero skomentował ogłoszenie starcia Michaela Bispinga z Georgesem Saint-Pierrem, do którego dojdzie w drugiej połowie tego roku.
Wbrew temu, że mistrz kategorii półśredniej Tyron Woodley to siebie uważa za największą ofiarę zestawienia Michaela Bispinga z Georgesem Saint-Pierrem – z oboma bowiem, a szczególnie z Kanadyjczykiem, chciał pójść w oktagonowe tany – to najbardziej pokrzywdzonym w tej sytuacji jest kto inny. Yoel Romero.
Kubańczyk wygrał osiem kolejnych pojedynków, a sternik UFC Dana White od dłuższego czasu zapowiadał, że w swojej kolejnej walce skrzyżuje rękawice z Michaelem Bispingiem. I niewykluczone, że tak się stanie, bo Romero nie zamierza wcześniej wracać do oktagonu.
To powinienem być teraz ja.
– powiedział Romero w rozmowie z portalem FloCombat.com.
Oczywiście, że zamierzam czekać, bo już teraz powinienem być mistrzem. Bisping znalazł się po prostu w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Rozumiem, dlaczego ludzie się mnie lękają – i mają rację.
W końcu dojdzie do mojej walki z Bispingiem. Nawet jeśli przegra z GSP, pokonam GSP i zaproponuję walkę Bispingowi, bo mamy niedokończone interesy. Marzyłbym o walce z GSP, bo wiem, że nasze style stanowiłyby dla nas obu dobry test.
Czuję, że mogę zneutralizować jego mocne strony i wtedy musiałby poruszać się w moim świecie. A to będzie niewygodne dla każdego.
Zestawienie brytyjsko-kanadyjskie wywołało wiele krytyki w środowisku fanów i mediów. W ocenie wielu Żołnierz Boga swoją doskonałą serią ośmiu wiktorii z rzędu, zakończoną ciężkim nokautem na Chrisie Weidmanie, zapracował na walkę o złoto.
Wszystko, przez co przeszedłem, powoduje, że doceniam wsparcie jeszcze bardziej.
– stwierdził obchodzący w marcu 40. urodziny zawodnik.
Dzięki temu chcę wyjść tam i dać najlepszy występ dla ludzi, którzy za mną stanęli i są takimi samymi żołnierzami jak ja.
*****
Tyron Woodley krytykuje Danę White’a, ten nie pozostaje mu dłużny